::księga gości::

2012
maj
2010
listopad
październik
2009
kwiecień
marzec
2008
grudzień
2007
wrzesień
kwiecień
styczeń
2006
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień


2012
wpadlam do rodzicow na weekend- tu zawsze znajde swoje duchowe senatorium :). szukajac czegos w szafie na gornych polkach znalazlam pamietnik. pierwszy wpis ze stycznia 1997 :). rozplywam sie nad tym jakim slodkim dzieckiem bylam. a ten caly blog musze ktoregos dnia siagnac i wydrukowac. coby moje potencjalne dzieci na X lat mialy sie z czego posmiac ;).

marta195 2012-05-06 01:53:48
skomentuj (1)
Baw się.

Dla wielu „baw się” równoznaczne jest z „nie myśl tylko bzykaj”. Ok. Tylko Dlaczego mi to ciągle ktoś powtarza? I dlaczego myślenie przed kochaniem (a nie sorry… „bzykaniem”) ma temu w efekcie przeszkodzić?

 

Ale wróć. Od początku. Seks jest kapitalny. Ale wiadomo, że każdy kocha się inaczej. No i w tym rzecz… Seks nie musi sprowadzać się do wchodzę, wychodzę, wchodzę, wychodzę, przyspieszenie, 11 minut, 3 buziaki i po sprawie… Ja chce trzeciego wymiaru… Wszystkich zmysłów.

 

Nie lepiej trochę wolniej? Nie na pierwsze, drugiej czy nawet trzeciej randce? Im później tym ciekawiej… Krok po kroku dojść do kroku, nie ot ze skoku ... Nie można biegać jak nie umie się chodzić. Chce najpierw poznać to co siedzi w jego głowie. Jak reaguje na moje pocałunki. W jakich miejscach i jak intensywnie moje całusy sprawiają mu największą przyjemność. Po kawałku odkrywać jego ciało i się oswajać. Widzieć jak on reaguje na moje… Zobaczyć czy mi jego ciało w ogóle odpowiada, jak pachnie. Oswoić się, może i troszkę omotać...

 

Nie bez powodu wschodnie kultury zagłębiają się w Tantrę. Technikę poznawania świata wszystkimi zmysłami + medytacją. Zachodnia kultura niby zafascynowana wschodnią medytacją i sztuką poznawczą siedzi sobie przy tym w różowym kłamstwie- konsumpcji.

 

Mam czasami wrażenie ze konsumpcja tak wtargnęła w nasze codzienne życie, że nie potrafimy dostrzec tego co jest ponad zwykłe, kupie, użyję, odpady wyrzucę… W efekcie końcowym najpiękniej jest marzyć i powoli te marzenia realizować. Kiedy marzenie jest zrealizowane, zapominamy o tym jakie było dla nas ważne, przy czym istnienie tej ziszczonej sytuacji przechodzi do porządku dziennego. Budzą się nowe marzenia. I tu przychodzi kwestia tego czy potrafimy te ziszczone marzenia, żądze odpowiednio zaadoptować w życiu, czy używamy, zużywamy i wyrzucamy. Im dłużej się pragnie, tym intensywniej smakujemy to nowe, nieznane. Szanujemy je i nie chcemy tak szybko zużyć, bo czekanie było dłuższe niż zwykle, więc włożona w to praca i wytrwałość nie powinna pójść na marne.

 

I tak mi dobrze. Zjadam kawałek po kawałku. Nie chce się od razu zadławić. I nie chce mi się tłumaczyć tego tym którzy mówią „nie myśl tyle, tylko baw się”, bo chyba nie zrozumieją, że ja właśnie się bawię w najlepsze…

 

 



marta195 2010-11-19 17:26:58
skomentuj (1)