marta195 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

Jest późny wieczór. Siedzę przed monitorem, słucham amy lee & seether i jestem pod wpływem notek Marka.

Filozofowanie… Taki wiek. Zbiera się grupka nie zawsze do końca normalnych nastolatków i rozprawia o sensie życia. Nie… To jest normalne. Tak zachowują się normalni ludzie. Miłość, strach, kłótnie z rodzicami- to takie przyziemne. Ostatnio zauważam, że tzw. homo sapiens sapiens jest istotą która lubuje się w tworzeniu sobie problemów. Mamy naturę która komplikuje nawet najprostsze sprawy. Te małe problemiki, które tak naprawdę są jedynie tworem naszej znudzonej rzeczywistością wyobraźni tworzą problemy, duże problemy, kłopoty (?). Tak bywa. Dziewczyna, 15 lat. Pokłóciła się z matką, poszła na imprezę. Nie wróciła sama. Minęło 9 miesięcy i jest mamusią. Dzieci mają dzieci. Inny przykład. Komuś się nudziło i postanowił hodować maryśkę na parapecie, co by zaimponować znajomym. Teraz ma problemy z odróżnieniem rzeczywistości. Skrajne przypadki? Nie, to wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
Żyję, jestem szczęśliwa, mam rodzinkę, przyjaciół. Szczęścia nie trzeba daleko szukać. Cieszę się ładną pogodą. Cieszę się kiedy bolą mnie mięśnie po sporcie. Cieszę się z każdego uśmiechu itd. Powiesz banalne? Trzeba znaleźć to z czego można się cieszyć. Jak już to znajdziesz to nie pozwól aby twoja natura homo sapiens sapiens ci to odebrała. Naturę można oszukać.

poniedzialek- lekcje w locknitz. o 6:00 pobodka. jeszcze wyszlam z marty psiną na dworek na moment i poszlysmy. droga do szkoly- malo co pamietam bo przysypialam. lekcje mialy mi sie zaczac od wf’u. przywitalam sie ze znajomymi i z dojczami, okazalo sie ze pierwsze co mam to nie wf a okienko. i prosze panstwa pielgrzymka z ania, magda i michlem do netto po slodycze. potem byl dojcz, geografia, polski= dojcze ucza sie polskiego (napisalam cala pk kolezance- niemce, nie ma to jak znac jezyki :P), awt w wypasionej sali. potem 2 okna i na autobus. okna byly najlepsze. jedna przed sporthalle ze znajomymi (=)) druga nad jeziorkiem. najpierw spokoj, siedzielismy na lodeczkach. potem przyszlo dwoch takich co niepozwolili na sielanke. wynikiem tego byly mokre plecaki, ubrania, lodki ze spora zawartoscia wody. dzien udany, zobaczylam sie ze znajomymi ktorych dawno nie widzialam ;). duzo smiechu, bardzo sympatycznie, smerfastycznie.

wtorek- szkola, lekcje z nauczycielami z locknitz. 2 matmy, 2 angole, 2 dojcze i jeszcze 2 dojcze i angol ktore normalnie sa w planie. pikny dzien. w sumie 8 lekcji po niemiecku. zyc nie umierac, no nic trzeba sie przyzwyczajac. a po lekcjach dyskoteka =).

sroda- nic szczegolnego, wyniki egzaminu z angola na kursie- zdalam.

czwartek- kosciolek i do kina z olka i aska na troje. szczeze mowiac to myslalam ze to bedzie cos lepszego. nie podobal mi sie obraz, za maly kontrast byl, jakas zpiepszona tasme mieli w tym multikinie chyba. ale film moze byc nawet, chociaz nic szczegolnego. jak ktos chce isc na to to odradzam raczej. ano i kupilam jeszcze sobie spodenki (drugie w tym tygodniu =P)- to jest jak nalog. zaraz kasa mi sie skonczy i sie wylecze heh.

piatek- a wiec wstalam dzis o 8:30, bo o 9 bylam umowiona z michalem i gosia na stadionie- tak prosze panstwa marta biega. trzeba kondyche zbierac, a nie ciagle w domu siedziec :>. potem kapiel i pyszne sniadanko i juz dobry poczatek dnia. reszta dnia z wiedzminem w roli glownej (nie wiem ktory raz to czytam…), oraz olcia i asia tzn. ogladanie z nimi asterix i obelix misja kleopatra. zaraz ide lulac. a co przez te kolejne 2 dni to nie mam jeszcze pojecia. zawsze moge je spedzic z wiedzminem ;).

eee

6 komentarzy

no zyje jeszcze. cos wiecej po niedzieli. jak dozyje ;].


  • RSS