Od rana kiedy na przystanku spotkałyśmy z Olą znajomych wracających z pracy (‘co wy tu robicie o tej godzinie?’). Cudowna pogoda, ale kiedy gorąco jest mi w krótkiej spódniczce to jest już lekka przesada  32 stopnie w cieniu. Teraz jem czekoladę którą właśnie wyjęłam z lodówki, a ta już się roztapia. Pierwsze dwie godziny w szkole to historia na której Herr K. rozprawiał o rozpustności księży a latach 1000-1500 i matma na zastępstwie (Herr inny K. rozrzucający kredę po klasie). Potem wolne i pielgrzymka sześcioosobowa nad jeziorko, gdzie leżeliśmy plackiem na mostku lub w łódkach. Potem zaliczenie frekwencji na angielskim i dwie godziny wolne do lekcji niemieckiego. Zaopatrzeni w stroje kąpielowe i ręczniki postanowiliśmy wybrać się na plażę. Od razu do wody. Z mostu do wody, z wody do platformy. Niektórzy przedstawiciele płci męskiej oczywiście nie mogli się oprzeć aby nas z niej nie zrzucić do wody. Dużo śmiechu i słońca (kobiety lubią brąz :D). Potem kąpiel ale tym razem słoneczna. Trochę napojów tzw. chłodzących i siatki. Miło spędzone dwie godziny po czym Deutsch z Frau K. Po tej lekcji moglibyśmy jechać do domu, ale stwierdziliśmy że taka pogoda nie zdarza się często, a autobus po 7. lekcji jest bez klimatyzacji. Toteż udaliśmy się na kolejne 2wie godziny na plażę. Spragnieni słońca i wody, z biegu wylądowaliśmy w jeziorze. Przypiekłam sobie trochę ciałko, więc w drodze powrotnej marzyłam tylko o chłodnej kąpieli. Zwłaszcza zważając na to, że cała wonę na odległość jeziorkiem.. Przychodzę do domu a na wannie karteczka od taty, że właśnie wannę naprawia i mamy z niej do wieczora nie korzystać..

Plany na najbliższe tygodnie i wakacje: na weekend do Schwerina na tłumaczenia mojego polsko niemieckiego filmu dokumentalnego i zapewne jakaś impreza też się znajdzie :), potem 2 tygodnie praktyk w Pasewalku, a w międzyczasie na 4 dni na Prorę na Rugii (i m.in. premierowy pokaz w/w projektu filmowego), od 10 wakacje :D. Od razu na tydzień nad polskie morze z grupą 14 znajomych. Szykuje się niezła zabawa. Później mam zamiar przez jakiś czas podpielęgnować swoje drugie ja czyli mojego lenia. A pod koniec wakacji (czyt. początek sierpnia) przez Warszawę na parę dni do kuzyna, poczym stacja docelowa Bieszczady City, czyli 2 tygodnie w buszu w namiocie z buszmenami i moimi kobietkami :). Od 20 sierpnia znów homonto zwane plecakiem. Ale do tego czasu wiele może się zdarzyć. Byle do następnego czwartku-> Zensurenschluss.